To był udany rok
Piłkarze Bałtyku Gdynia zanotowali udany występ w rundzie jesiennej czwartej ligi. Biało-niebiescy są na trzecim miejscu w tabeli, najwyżej spośród trójmiejskich zespołów. A jeszcze w poprzednim sezonie gdynianie dopiero po barażach uniknęli degradacji do klasy okręgowej.
- To nie do końca jest tak - uważa Mirosław Zimny, trener Bałtyku. - Runda jesienna sezonu 2003/04 była w naszym wykonaniu słaba, bo zdobyliśmy tylko 17 punktów. Wiosną jednak wygraliśmy aż 10 z 18 meczów wliczając w to baraże, a w 16 grach ligowych straciliśmy tylko 8 goli. Jesienią tego sezonu była kontynuacja dobrych wyników. Z 17 meczów zwyciężyliśmy w dziewięciu. Zatem w całym roku na 35 ważnych meczów wygraliśmy 19. To dobry wynik.
Przed sezonem największym wzmocnieniem drużyny miał być Paweł Budziwojski. W dwóch ostatnich kolejkach już nie zagrał.
- Paweł rzeczywiście wniósł coś do drużyny w pierwszej fazie rozgrywek. Później było coraz gorzej. Nie wychodziła mu współpraca z ofensywnie grającym w drugiej linii Arturem Rosińskim. A ja Artura cenię wyżej niż Pawła. Straciliśmy aż 20 goli, a często był to wynik słabej gry defensywnej środkowych pomocników. Głównie Budziwojskiego - mówi trener Zimny.
Jakie cele ma Bałtyk?
- Grać coraz lepiej i robić swoje - przyznaje szkoleniowiec. - Mam już pewne pomysły jak przepracować zimę i kim się wzmocnić. Moim celem jest zbudowanie zespołu na miarę awansu w oparciu o wychowanków Bałtyku. Trzeba robić postęp, a moim marzeniem jest gra o trzecią ligę w przyszłym sezonie.
W ostatnich dniach dużo mówiło się o zwolnieniu trenera przez zarząd klubu.
- Zarząd jest od oceniania mojej pracy. Przedstawiłem moje plany na okres zimowy. Nie czuję się wypalony - mówi Mirosław Zimny.
- Trener Zimny zostaje - rozwiała nasze wątpliwości Marzena Wałczek, prezes Bałtyku.