Miał tylko wyleczyć kręgosłup, a został mistrzem fitness
Stanąć na rękach, ale tak, żeby ciało było w pozycji poziomej? Nie ma sprawy. A może to samo w zwisie na drążku? Proszę bardzo! To w takim razie trzeci stopień wtajemniczenia: chwycić się tak dwóch uchwytów umieszczonych jeden pod drugim, żeby całość wyglądała jak zwis w... bok - wbrew grawitacji. Da rady? Czemu nie! Dwudziestodwuletni Michał Głąbiński z Nowego Targu nie jest jednak żadnym magikiem ani cyrkowcem, lecz sportowcem, który jeszcze sześć lat temu leczył na siłowni u znanego kulturysty Marcina Stopki skrzywienie kręgosłupa, a dziś jest mistrzem fitness.