Z kamieniami u nóg

Zwłoki 57- letniego Janusza P słupskiego biznesmena branży obuwniczej, współwłaściciela pensjonatu ?Oleńka?, wyłowiono w czwartek po południu z kanału portowego w Ustce. Zwłoki były obciążone workiem z kamieniami. Policja nie chce na razie dzielić się domyslami na temat motywu zbrodni. - Sprawa jest w toku, ale sprawdzamy wszelkie możliwe ślady, nawet każdą nawet plotkę - informuje asp. sztab. Emilia Adamiec, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Słupsku.
Przypomnijmy: Janusz P. wyszedł z domu 13 września. Tego dnia około godz.19.30 powiedział rodzinie, że idzie do portu zjeść rybę. Nie zabrał ze sobą nic, co miałoby wskazywać na to, że nie wróci. Po kilku godzinach nieobecności zaniepokojona rodzina zgłosiła zaginięcie na policję. Poszukiwania w porcie oraz w okolicznych lasach i miejscowościach nie dały rezultatu. Nie pomogły nawet policyjne psy. Po dwóch tygodniach ciało wyrzuciło morze.
- Zwłoki pływające w porcie przypadkowo zauważył wędkarz - relacjonuje Adamiec.- Ciało zostało wydobyte przez strażaków i przewiezione do zakładu patomorfologii słupskiego szpitala.
Wczoraj zwłoki przedsiębiorcy ciało miało być okazane do rozpoznania rodzinie, jednak - jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie - nikt nie ma wątpliwości, że to na pewno ciało Janusza P.
Policja nie chce na razie ujawniać szczegółów dotyczących np. tego, jak biznesmen zginął. - To będziemy wiedzieli na pewno dopiero po sekcji zwłok - tłumaczy nadkom. Mariusz Mocek, zastępca komendanta słupskiej policji.
Tymczasem W Ustce i Słupsku aż huczy od plotek. Nie jest tajemnicą, że P. miał poważne biznesowe długi. Do sprawy wrócimy.



852 |999 |1031 |151 |1893 |256 |508 |1086 |1519 |1887 |