Poznaj Stachu po zapachu

Strażnicy miejscy zaczęli się uczyć, jak śledzić właścicieli starych kanap porzuconych na podwórkach
Wczoraj odbyło się pierwsze z cyklu spotkanie. Szkoli ich Wojciech Adamski, czyli sam szef Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego wrocławskiego Urzędu Miejskiego.
Wszystko dlatego, że jest coraz więcej skarg na brud w mieście. Zaśmiecone są przede wszystkim podwórka, na których leżą wielkogabarytowe śmieci: gruz i stare meble wyrzucane w czasie remontów.
Gmina zapewnia, że wszystkie śmieci z podwórek wywiezie, ale strażnicy mają ustalić do kogo one należały. Jeśli okaże się, że do mieszkańca wspólnoty lub spółdzielni, to będzie on musiał zapłacić za ich wywóz.
Jak strażnicy mają śledzić? Zapytaliśmy Piotra Szeredę, funkcjonariusza, który był na wczorajszym szkoleniu. – Powiedziano nam, że większy nacisk powinniśmy położyć na rozmowy z ludźmi. Jeśli znajdziemy stertę gruzu, mamy wyśledzić, kto jest jej właścicielem. Często, gdy ktoś wiaderkiem wynosi gruz, zostawia za sobą ślady. Wtedy sprawa jest prosta. Ale to są góra dwa przypadki na dziesięć – opowiada Szereda.
Dla Andrzeja Janusza, strażnika z osiedla Nadodrze, szkolenie nie było zbyt nowatorskie. – Robię to na co dzień. Będzie mi teraz łatwiej, bo powiedziano mi, co należy zrobić, kiedy ZDiK, Zarząd Zieleni Miejskiej czy Zarząd Gospodarki Odpadami nie reaguje na prośby dotyczące usunięcia śmieci ze swojego terenu. – mówi. Teraz wie, że ma o tym powiadomić Adamskiego.
– Na Nadodrzu mieszka 31 tysięcy ludzi. Największy problem to podwórka, które są potwornie zaśmiecone. Rady osiedla postanowiły to posprzątać. Potem trzeba będzie pilnować, żeby nie zaśmiecono ich ponownie – mówi.



1804 |769 |468 |1879 |939 |1647 |773 |462 |661 |1760 |