Aresztowani w łapówkarskiej aferze
Prokuratury wojskowa i rejonowa, policja z Gdyni i wojewódzka z Gdańska prowadzą śledztwo w sprawie łapówek, które poborowi mieli wręczać lekarzom za orzekanie o niezdolności do służby wojskowej. Powodem miały być wrzody żołądka i dwunastnicy, na które niedoszli żołnierze jakoby cierpieli od wielu lat. Takie zaświadczenia miał wydawać 53-letni Krzysztof Ł., gdyński lekarz. Nie za darmo.
- Za papier i korzystną decyzję Terenowej Wojskowej Komisji Lekarskiej poborowi płacili od 850 złotych do 4 tysięcy! - mówi kom. Dariusz Kaszubowski, rzecznik komendanta miejskiego policji w Gdyni. - Z dotychczasowych ustaleń wynika, że zatrzymani zarobili na tym przynajmniej 160 tysięcy złotych.
Recepta na uniknięcie wojska była prosta. Najpierw należało stanąć przed Wojskową Komisją Uzupełnień. Jeśli została przyznana kategoria A (zdrowy, zdolny do służby w czasie wojny i pokoju), przyszły wojak zgłaszał się do pośrednika. Ten radził pisać odwołanie od decyzji, a po odpowiednie zaświadczenie udać się do Krzysztofa Ł., lekarza. Pan doktor na odpowiednim druku wpisywał, iż pacjent X od lat leczy się na chorobę wrzodową. Dokument wędrował dalej, do 53-letniego Bogdana W., zasiadającego w Terenowej Wojskowej Komisji Lekarskiej w Gdańsku. On, nie widząc nawet poborowego, składał cenny podpis. Koledzy z komisji (liczącej trzy osoby) wierzyli mu na słowo i także potwierdzali decyzję. Tym prostym sposobem 34 poborowych uniknęło wojska.
- Sprawa jest rozwojowa - stwierdza płk Marek Justyna, szef Prokuratury Wojskowej w Gdyni. - Z tego względu więcej powiedzieć nie mogę.
Podobne słowa słyszymy od wszystkich instytucji zajmujących się łapówkarską aferą. Być może dlatego, że dotychczasowe zatrzymania to jedynie czubek góry lodowej. Liczba osób, którym zostaną postawione zarzuty, może wzrosnąć.
Na razie pięciu aresztowanym: 53-letniemu Bogdanowi W., 53-letniemu Krzysztofowi Ł., 66-letniemu Zygmuntowi P., 59-letniemu Jerzemu G. i 33-letniemu Rafałowi P., którzy mieli uczestniczyć w procederze jako pośrednicy, zarzuca się powoływanie się na wpływy, stanowisko lub pośredniczenie w przyjmowaniu i przekazywaniu korzyści majątkowych. Za każdy z tych czynów można trafić za kratki na 8 lat.
Wobec czterech innych mężczyzn, również podejrzewanych o ułatwianie kontaktów między poborowymi a lekarzami, Sąd Rejonowy w Gdyni zastosował dozór policyjny.
- Poborowi, którzy sami zgłoszą się do nas i przyznają, iż wręczyli łapówki, zgodnie z nowymi przepisami nie będą odpowiadać karnie za to, co zrobili - dodaje komisarz Kaszubowski. - Czekamy pod nr. tel. 66 21400, 66 21 412 lub 997.